|







|

"Egipscy kapłani powiedzieli Solonowi: Morze miało wyspę
przed wejściem, które wy nazywacie Słupami Heraklesa. Na tej wyspie, na
Atlantydzie, powstało wielkie i podziwu godne mocarstwo. Ale przyszły
straszne trzęsienia ziemi, potopy, i nadszedł jeden dzień i jedna noc
okropna, a wyspa Atlantyda zanurzyła się pod powierzchnią morza i zniknęła".
Platon Timaios
Pomimo tego, że o Atlantydzie wspominam tylko w kontekście Stonehenge,
postanowiłem zamieścić tu obszerny fragment bardzo ciekawego artykułu
Krzysztofa Kowalskiego na ten temat. Kowalski, z wykształcenia archeolog
jest dziennikarzem działu Nauka i Technika "Rzeczpospolitej". Zajmuje się od
lat popularyzacją prahistorii Polski i świata jest autorem wielu artykułów o
antropogenezie i książek o początkach cywilizacji.
"¦wiat się śmieje z atlantomanów, ale nikt poważnie Atlantydy nie szukał.
Rozmaici fantaści, jeżdżąc palcami po mapie, lokowali ją we wszystkich
miejscach znanych im z lekcji geografii. Dużo fiction, mało science.
Tymczasem, obiektywnie, w prehistorii istnieje specyficzna luka, którą
trzeba wypełnić. W zasadzie, dla każdej epoki można wyróżnić centrum świata.
Obecnie są nim Stany Zjednoczone i Nowy Jork; wcześniej rolę tę odgrywała
Wielka Brytania i Londyn, przed nimi Francja i Paryż, w renesansie Italia, w
średniowieczu Bagdad, Damaszek i obszar kultury arabskiej, jeszcze dawniej,
cofając się - Bizancjum, Rzym, Ateny, Kartagina, Mykeny, Knossos, Egipt,
Sumer; u schyłku epoki kamienia, tzn. w V - IV tysiącleciu p.n.e. wiodącym
cywilizacyjnie obszarem były - co stwierdzono w majestacie nauki -
europejskie wybrzeża atlantyckie; w VI tysiącleciu północno-zachodnia
Afryka. U schyłku epoki lodowcowej, 15 tys. lat temu, arcydzieła sztuki
jaskiniowej powstawały od Uralu po Pireneje, rozległe centrum obejmowało
Morawy i Ukrainę. Ale pomiędzy Lascaux i Altamirą sprzed 15 tys. lat i
megalitami Afryki sprzed 8 tys. lat - gdzie wtedy było centrum? Archeologia
tego nie udokumentowała. I dlatego, a nie ze względu na przekaz Platona i
wątek sensacyjny, archeologia przystąpi w XXI wieku na serio do poszukiwania
Atlantydy; nie wyspy, zniszczonej kataklizmem przyrodniczym, lecz centrum
kultury na miarę schyłku epoki kamienia. Jeśli spoczywa ono - czego nie
można wykluczyć - gdzieś na dnie Atlantyku, jedno jest pewne: dotychczas nie
istniały możliwości, polityczne i techniczne do badań na głębokości 4 tys.
metrów, równie trudnych i kosztownych, jak badania kosmiczne."
(Kowalski, 2000)
Maciej Kuczyński we wstępie do "Atlantyda wyspa ognia" pisze:
"Literatura na temat Atlantydy opiera sie na mocno utrwalonej tradycji;
niemal zawsze autorzy przedstawiają legendarną wyspę jako kraj wysoko
cywilizowany, wyrastający pod każdym względem ponad poziom ówczesnej reszty
świata." (Kuczyński, 1984)
Tym tropem podąża także jeden ze
zwolenników teorii łączącej Stonehenge z mityczną Atlantydą dr Jan Kryściak.
Przypuszcza on, iż istniało potężne, mające ogólnoświatowy zasięg Imperium
Atlantydy. Jego mieszkańcy "dysponowali nauką i techniką, wobec której nasze
osiągnięcia są jeszcze bardzo skromne". Poznali technologie umożliwiające
między innymi kosmiczne podróże, budowali stacje orbitalne, oraz aby
przedłużyć życie przeszczepiali sobie serca. Pozostałych mieszkańców Ziemi,
"tkwiących w epoce kamiennej" używali jako siły roboczej oraz potencjalnych
dawców organów do przeszczepów. Upadek Imperium nastąpić mógł wskutek
katastrofy żywiołowej lub wewnętrznego rozkładu elity władzy który
spowodował wybuch rebelii.
"A może z tym kromlechem w Stonehenge było trochę
inaczej? Gdyby władcy świata z Imperium Atlantydy zdecydowali się założyć na
wybrzeżu Atlantyku w dzisiejszej zachodniej Europie swoją kolonię, to
właśnie na użytek tych, co kolonią władali, takie obserwatorium,
umożliwiające prawidłową rachubę czasu, byłoby niewątpliwie bardzo
potrzebne. Mogło być też i tak, że właśnie w zachodniej Europie znalazła się
grupa rozbitków po upadku Imperium. Nietrudno zgadnąć, że im także takie
obserwatorium byłoby wręcz konieczne. No tak, ale sprawa ma jeszcze jeden
węzeł do rozsupłania. Jeśli miało to być tylko obserwatorium astronomiczne,
to chyba byłoby obojętne z jakich kamieni będzie ustawione. Tymczasem
zbudowano je z dwóch rodzajów kamieni. Jedne pochodzą, z kamieniołomów
leżących całkiem blisko, ale inne sprowadzono z odległości prawie 400 km!
Dlaczego? Może chcieli wskazać przyszłym pokoleniom, na jaki wysiłek
techniczny było ich stać, a może akurat te kamienie z daleka miały
właściwości konieczne do działania kromlechu nie tyko jako
obserwatorium.(...) Jaką więc rolę oprócz obserwatorium astronomicznego
spełniał ten obiekt? Może to tylko nieuzasadnione podejrzenie, a może kiedyś
się to jeszcze wyjaśni." (Kryściak,
1997)
O związkach Stonehenge z Atlantydą pisze także Leszek Matela
w książce Tajemnice wiedzy atlantydzkiej. Przytacza on tezę
brytyjskiego badacza zagadek przeszłości i autora licznych książek John
Mitchell 'a. Mitchell jest autorem teorii mówiącej, iż wiele starożytnych
budowli, takich jak Stonehenge, Wielka Piramida w Gizie czy ¦wiątynia
Jerozolimska oparte są na identycznym systemie proporcji. W oparciu o
analizę numerologiczną i gematrię (zmianę nazw na wartości liczbowe)
angielski badacz stwierdził, iż Stonehenge miało służyć koncentracji,
przechowywaniu i przekazywaniu energii solarnej. Według dawnej wiedzy
Atlantydów, każda planet posiada swoją charakterystykę liczbową. Zestaw
liczb z nią związany nazywa się niekiedy magicznym kwadratem. Sumując rzędy
liczb w danym kwadracie, na jego przekątnych bądĽ obwodzie, uzyskujemy
liczby reprezentatywne dla danej planety. Mitchell odkrył, że rozmiary
Stonehenge są zbieżne z kwadratem Słońca:
|
1 |
35 |
3 |
34 |
32 |
6 |
|
30 |
8 |
28 |
27 |
11 |
7 |
|
13 |
23 |
22 |
21 |
14 |
18 |
|
24 |
17 |
16 |
15 |
20 |
19 |
|
12 |
26 |
9 |
10 |
29 |
25 |
|
32 |
2 |
33 |
4 |
5 |
36 |
L.
Matela zauważa: "Sumując różne ciągi cyfr kwadratu uzyskujemy liczby: 36,
11, 74, 370 i 666. Liczby owe i ich wielokrotności, według wiedzy
atlantydzkiej, reprezentują moce Słońca na Ziemi. Przyjrzyjmy się, co wynika
z obliczeń Mitchella. Otóż obwód kolistego nasypu ziemnego wynosi 370 jardów
megalitycznych, powierzchnia wpisanego weń sześciokąta 74000, zaś
powierzchnia wyznaczone przez wspomniane otwory zwane "Aubery holes" 6660
jardów kwadratowych. Jeśli wewnątrz kręgu wpiszemy 2 trójkąty tak, aby
utworzyły one heksagram, wówczas ich boki będą mierzyły 3330 cali, co
stanowi zarówno połowę liczby 6660 jak i w przeliczeniu na stopy daje
rozmiar 277,5. Po usunięciu przecinka liczba ta stanowi sumę wszystkich
kolejnych liczb od 1 do 74, natomiast w pierwotnej postaci równa jest
długości promienia koła o obwodzie 1746. Jak dowodzi dalej Mitchell, 1746
miało wyrażać w symbolice kabalistycznej połączenie energii Słońca i Ziemi.
Ciekawe, że ta ostatnia liczba pojawia się w budowlach przy których
planowaniu i wznoszeniu tajemnicza wiedza Atlantów znalazła praktyczne
zastosowanie, np. przy analizie rozmiarów Wielkiej Piramidy w Gizie.
Niektórzy powiadają nawet, że powstawanie specyficznego pola magnetycznego w
obiektach atlantydzkich było spowodowane pojawianiem się w jej rozmiarach
właśnie wspomnianej liczby.
Byłoby to wielkim epokowym odkryciem, gdybyśmy na progu
XXI wieku ponownie poznali związek proporcji i wymiarów obiektów z ich
właściwościami energetycznymi.
Spadkobiercy wiedzy atlantydzkiej wiedzieli przecież o tym i stosowali tę
wiedzę w praktyce."
(Matela, 2000)
do góry 
Ciekawą teorię sformułował włoski archeolog i astrofizyk z uniwersytetu w
Pizie - Vittorio Castellani. Twierdzi on, że niegdysiejsza Atlantyda
znajdowała się w dużej części w miejscu dzisiejszej Wielkiej Brytanii!
Pod koniec ostatniego zlodowacenia, 7 - 10 tysięcy lat temu, platforma na
której leży ta wyspa, była o wiele większa i łączyła się z Francją. Poziom
morza był w tedy o około 100 metrów niższy.
"Ocieplenie pod koniec ostatniego zlodowacenia spowodowało podniesienie się
poziomu wód i zatopienie rozległych terenów Europy. To właśnie był koniec
Atlantydy. Kiedy zaczynałem swoje badania, byłem przekonany, że wielka
cywilizacja, nawet jeśli tragicznie zniszczona, powinna pozostawić po sobie
jakieś ślady. Sądzę, że udało mi się je odnaleĽć. Jeśli spojrzymy na
atlantyckie wybrzeża Europy, owe pozostałości są ewidentne. Trzeba je tylko
rozpoznać. Mam na myśli ślady tak zwanej kultury megalitycznej - dolmeny,
monolity i serie megalitów, takie jak Stonehenge. Wydaje się, że postawił je
właśnie lud przybyły znad Atlantyku lądem, którego już nie ma, stanowiącym
obecnie dno oceanu". (cytat za
Kęciek, 2001)

Istnieją relacje badaczy niezwykłych zjawisk, m. in.
różdżkarzy w których piszą oni, że po objęciu niektórych stojących pionowo
kamieni, zmagazynowana w tych kamieniach energia, dosłownie "powaliła ich na
ziemię". Kamienie owe podłączone mają być do podziemnych strumieni energii
lub leżeć na tzw. "liniach ley" ("ley lines"), które są częścią
geomantycznej sieci planetarnej. Oplatać ma ona całą kulę ziemską, łącząc
jej aktywne punkty. W oczkach sieci głównej istnieć mają mniejsze układy
promieniowań liniowych. (ryc. 13)
O istnieniu wielkiej i małej sieci energetycznej musieli wiedzieć nasi
przodkowie, gdyż właśnie w punktach węzłowych owych sieci - w tzw. miejscach
mocy - wznosili świątynie. Miejsca mocy są ze sobą połączone ciągnącymi się
niekiedy nawet setki kilometrów pasmami linii promieniowania geomantycznego,
określanymi przez radiestetów angielskim terminem ley lines.
Ley lines oplatają całą kulę ziemską i stanowią rodzaj niewidzialnego
systemu energetycznego naszej planety.
W czerwcu 1921 angielski biznesmen i fotograf Alfred Watkins zauważył, że
wiele miejsc kultu w jego rodzinnym hrabstwie Herefordshire (prehistoryczne
kopce, nasypy, głazy) położonych jest wzdłuż linii prostej. Już znacznie
wcześniej, bo w 1846 roku antykwariusz Edward Duke zasugerował, że
Stonehenge i Avebury leżą wraz z jeszcze jednym kamiennym kręgiem i dwoma
nasypami wzdłuż lini prostej. Potwierdziły to póĽniejsze studia geodezyjne.
Watkins'owi zawdzięczamy nazwę owych linii:
"Watkins szlaki te nazwał słowem „ley", gdyż
słowo to pojawiało się wielokrotnie w badanych przez niego miejscach.
Pochodzi ono z języka walijskiego, a konkretnie od słowa
Ilan, które pierwotnie oznaczało „święte, otoczone miejsce".
Znaczenie tego słowa uszło uwadze Watkinsa, który - jak przystało na
dobrego, wiktoriańskiego kupca - uznał, że ley'e musiały mieć
znaczenie wyłącznie handlowe. Jednak jego następcy, wśród których znaleĽli
się niemieccy uczeni — Joseph Heinsch, który opisał linie łączące wzgórza i
kościoły, oraz Wilhelm Teudt, prowadzący badania na ziemiach niemieckich,
owocem których było odkrycie
heilige Linien ("świętych linii"), wiedzieli już, że mają
doczynienia ze zjawiskiem znacznie bardziej złożonym."
(Stone, 2001)
Powstały mapy sieci tego rodzaju połączeń na terenie całej Wielkiej
Brytanii. Poniżej schemat ley'a zwanego Old Sarum. (ryc. 13a)

Termin "ley lines" przyjął się póĽniej dla oznaczenia liniowego
promieniowania łączącego miejsca mocy.
Istnieje podobno linia łącząca Stonehenge z... Wawelem.
O sieciach z linii sił wspomina w jednej ze swoich
książek Ernst Mecklenburg. Zastanawiając się nad przyczyną powstawania
tajemniczych kręgów w zbożu na polach południowej Anglii pisze:
"Jak poucza nas geomancja łączą wzajemnie ze sobą
przedchrześcijańskie miejsca kultu i wzniesione póĽniej budowle sakralne.
Gdyby teoria linii sił miała być trafna, wówczas w pobliżu reliktów z
dawnych czasów musiałoby szczególnie często dochodzić do tworzenia się
piktogramów. Hipotezę tę wzmocniły dalsze badania Delgada i Andrewsa.
Płaskowyż południowej Anglii jest usiany prehistorycznymi monumentami. I
tutaj, w bezpośredniej bliskości położnych, liczących 4000 lat kręgów
megalitycznych w Avebury i Stonehenge oraz Silbury Hill - największego w
Europie pagórka usypanego dłonią człowieka, w pobliżu licznych grobów
talerzowych i kluczowych, przy olbrzymim umocnieniu z wałów ziemnych w
Wansdyke i blisko White Horses w Westbury dochodzi wciąż do nowych
manifestacji, które uporczywie przeciwstawiają się tradycyjnym teoriom
powstawania piktogramów." (Mecklemburg,
1994) Ryc.
14 - spirala o wielkości 915 stóp (ok. 290 metrów) składająca się ze 151
kręgów. Pojawiła się podobno w ciągu 45 minut po południu w niedzielę 7
kwietnia 1996 roku.
O
hipotetycznym związku Stonehenge z Atlantydą piszą Krzysztof Kowalewski i
Zygmunt Krzak. Wątkiem, na który zwracają szczególna uwagę jest podobieństwo
wielu struktur megalitycznych (koncentryczne koła) do modelu stolicy
Atlantydy wg opisu Platona.
„Architektoniczno-przestrzenna struktura wzniesiona na Atlantydzie, jako
symbol kosmosu, jest bardzo czytelna. Struktura ta była również kolejno:
domem pierwszego człowieka Euenora (...) a potem (...), królujących
Atlantów. Była także domem jako miasto. Kanały wodne i pierścienie ziemne
wypełniły się życiem, pobudowano hipodrom, budynki mieszkalne, nabrzeża
portowe; powstało święte miasto w magiczny sposób zintegrowane z centrum
umiejscowionym na szczycie góry.

ryc. 14a Model stolicy Atlantydy wg opisu Platona.
(...)Tego samego rodzaju zależność przejawia się w słynnej megalitycznej
budowli Stonehenge, zaliczanej do cudów starożytności.[...] budowa i
przeróbki Stonehenge odbywały się „na planie kręgu"; krąg organizuje tu
przestrzeń; kręgów jest wiele i układają się koncentrycznie. Już w
planigrafii najstarszej fazy widać koncentryczność: pierwotnymi
pierścieniami są wał i rów (średnica około 105 m) oraz krąg wyznaczony przez
56 otworów biegnących wewnątrz wału i rowu - co tworzyło razem 3 kręgi
współśrodkowe.(...) Stonehenge we wszystkich fazach zorientowane było na
słońce i wskazywało punkt jego wschodu (oś) w dniu letniego przesilenia.
Istnieje tu niepodważalny związek ze słońcem, lecz wydaje się, że za kręgiem
traktowanym jako emblemat kultu solarnego kryje się jeszcze coś więcej,
zwłaszcza za wielokrotnym kręgiem koncentrycznym.”
(...)Sedno nie tkwi w stwierdzeniu, jakiego rodzaju były relacje między
legendarną cywilizacją Atlantydy i nadatlantycką „cywilizacją" megalityczną,
lecz w tym, że istnieją przesłanki do mówienia (w trybie warunkowym) o
takich relacjach. (...)Ponieważ jednak, na razie, archeologiczna empiria i
racjonalizm nie tłumaczą genezy megalitycznego fenomenu na zachodnich
obrzeżach Starego ¦wiata, a jednocześnie dostarczają świadectw, że „coś się
tam działo" - tam, czyli poza Słupami Heraklesa,(...) otóż dla tych powodów
uznajemy jako sensowną następującą ewentualność: gdyby pracywilizacja na
oceanicznej wyspie była faktem, nie byłoby wątpliwości, że istniał jakiś jej
związek z nadatlantycką formacją megalityczną; w najgorszym razie nie
traktowano by tego jako niedorzeczny pomysł."(K.
Kowalski Z. Krzak, 1989)
Syntezę wątków "atlantydzkiego" i "geomantycznego" przeprowadził wspomniany
już Leszek Matela.
Zgadza się on z twierdzeniami przypisującymi
megalitowi funkcje sakralne, jednocześnie twierdząc, że Stonehenge było
"anteną ściągająca energię kosmiczną na Ziemię i wypełniającą nimi tamtejsze
okolice". W dalszej części książki wyjaśnia m.in. funkcję otworów Aubrey'a:
"Oni [ludzie epoki megalitów] czuli obecność Boga w postaci olbrzymiej
energii spływającej z Kosmosu na Ziemię. Kamienne budowle pomagały w
przechwytywaniu tych energii. Przepuszczam, iż w celu lepszego ściągania
kosmicznych energii, Stonehenge stanowiło do pewnego stopnia regulowaną
antenę. Do regulacji odbieranych wibracji służyło 56 otworów wewnątrz kręgu,
zwanych dziś "Aubrey holes". Do otworów wkładano 3 czarne i 3 białe kamienie
w różnych pozycjach w zależności od położenia Księżyca.(...) Choć
budowniczowie megalitów nie pozostawiali po sobie żadnych przekazów
pisemnych, ich wiedza o ukrytych siłach Ziemi i Kosmosu była przeogromna,
często przewyższająca naszą. Kto wie, może przybysze z Atlantydy byli ich
najwyższymi kapłanami."
(Matela, 2000)

O Stonehenge wspomina w swoim dziele z 1136 roku
Historia Regnum Britanniae mnich i kronikarz Geoffrey of Monmouth.
Wedle Geoffreya Merlin przybył na dwór saksońskiego władcy Hengista
(Hengesta). Władca ten w V w. n.e. kazał zamordować potajemnie podczas
narady 460 (300) przedstawicieli szlachty. Po śmierci Vortigema, jego
następca, król Aufeliusz (Aurelius Ambrosius), kazał ofiarom mordu wystawić
pomnik. Merlin radził wówczas:
"Jeśliście skłonni groby mężów owych przyozdobić dziełem, które trwać ma
wiecznie, to poślijcie po "taniec olbrzymów", co się w Killaraus znajduje,
pewnej górze w Irlandii. Boć są tam kamienne budowle, których nikt w owych
czasach podĽwignąć nie zdołał, chyba że rozum miał na tyle mocny, iżby to
uczynić sposobem. Kamienie te bowiem są ogromne, a żadne inne nie mają mocy
tak wielkiej. Ustawione w tym miejscu kręgiem, jako teraz i stoją, ostaną
tak po wsze czasy. (...) W kamieniach tych bowiem zawiera się tajemnica, moc
mają one leczenia cierpień wielu. Dawnymi czasy olbrzymy przyniosły je z
dalekiej Afryki i ustawiły w Irlandii, krainie, gdzie wonczas
zamieszkiwały".
Aufeliusz wysłał do Irlandii całą armię, która jednak skapitulowała,
ujrzawszy olbrzymie kamienie. Dopiero Merlinowi udało się magiczną sztuką
przenieść je z Irlandii do Stonehenge. (ryc. 15 - ilustracja ze
średniowiecznego manuskryptu przedstawiająca Merlina budującego Stonehenge.
Jej pastisz zobaczyć możesz w dziale
Varia)
W innej wersji legendy Merlin nie używał magii, lecz techniki, czyli
wymyślonych przez niego na te okazję urządzeń.
(Hamilton,
2000)
O legendzie tej wspomina także inny dwunastowieczny
historyk Gerald of Wales (Giraldus Cambrensis) autor dzieła The History
and Topography of Ireland. Pisze on, że po przyniesieniu monumentu z
Afryki do Irlandii, olbrzymy postawiły go na górze Kildare (Mount Kildare,
Killarus) lub w Ophela (O’Meara) “nieopodal zamku Nas”.
( więcej na:
http://www-personal.umich.edu/~merrie/Arthur/stonehenge.html)
Guy Williams w swoim przewodniku po magicznych
miejscach Wielkiej Brytanii pisze, że wielu mieszkańców Wiltshire wierzyło,
iż to diabeł kamień po kamieniu przeniósł w jedną noc Stonehenge przez
morze. Gdy spostrzegł w pewnym momencie, że jest podglądany przez pewnego
mnicha, cisnął w niego jednym z głazów. Kamień uderzył mnicha w piętę i
unieruchomił go. Od tamtego czasu głaz ten nosi nazwę kamienia - pięty (Heel
Stone - ryc. 16). (Williams,
1997)
Według innej wersji tej
legendy ów diabeł kupił kamienie od pewnej starej kobiety z Irlandii i przy
pomocy magii przetransportował je i ustawił na równinie Salisbury. Stał się
tak zarozumiały, że zakładał iż nikt z pobliskiej wioski nie będzie na tyle
mądry by policzyć wszystkie kamienie. Zapytał o to mieszkającego niedaleko
zakonnika, który mu odpowiedział: "that is more than thee canst tell”
(staroangielski) co znaczyło “To jest więcej niż możesz powiedzieć (that is
more than can be told)”. Diabeł wściekł się, wziął jeden z kamieni i rzucił
z całej siły w zakonnika. Mnich niewiele myśląc odbił kamień swoją piętą.
Jego pięta była tak twarda, że kamieniu pozostało wgniecenie! No i od
tamtego czasu ten kamień nosi nazwę “Heel Stone”
Kolejna z legend mówi o tańczących na równinie Salisbury gigantach
przemienionych nagle i bez powodu w kamienie. Legenda ta cieszyła się sporą
popularnością z powodu podobieństwa kromlechu do kręgu trzymających się za
ręce tancerzy.
do
góry 
Inna opowieść głosiła, że jest to grób starożytnej celtyckiej królowej
Boudicci, zmarłej w 60 r. n. e. Boudicca (lub jak nazwali ją Rzymianie -
Boadicea) po śmierci swojego męża, celtyckiego wodza z południowej Anglii,
stanęła na czele armii walczącej z rzymskimi najeĽdĽcami. Odnosiła
początkowo sukcesy, zdobywając Colchester, Londyn i St Albans, jednakże w
końcu jej stutysięczna armia została rozbita przez 10 tysięcy Rzymian.
Pomnik Boudicci na rydwanie stoi w Londynie, nieopodal Big Bena. (ryc. 17)

Aylett Sammes przypisał w 1665 roku budowę Stonehenge
Fenicjanom.
Fenicjanie byli narodem żeglarzy, kupców i kolonizatorów od III tysiąclecia
p.n.e. zamieszkującym tereny zwane od nich Fenicją. Przypisywano im m.in.
wynalazek purpury, stopu metali i szkła. Pierwsi stworzyli pismo literowe,
rozpowszechniając następnie swój alfabet wśród narodów śródziemnomorskich.
Wielką sławę zdobyli architekci feniccy, którym przypisuje się im m.in.
słynną świątynię jerozolimską.
Jedną z nowszych teorii na temat przeznaczenia miejsc podobnych Stonehenge
wysunęli naukowcy z Reading University. Uważają oni, że kamienne kręgi,
megalityczne kopce czy kurhany mogły być projektowane jako... gigantyczne
wzmacniacze dĽwięku! Te wielkie głośniki wzmacniać miały odgłos bębnów
używanych w czasie rytuałów.
Jako pierwszy zwrócił uwagę na to Aron Watson podczas badania jednego z
neolitycznych kromlechów w Szkocji. Uczony zarejestrował dziwne echo,
które zmieniało się zależnie od miejsca, w którym stał.
Dokładniejsze badania akustyki wykazały, że pionowe głazy odbijają
wzmocniony dĽwięk z powrotem ku środkowi kręgu.
"Jeszcze dziwniejsze są pod tym względem wewnętrzne
komory grobowe megalitycznych kurhanów sprzed 6 tysięcy lat. Z reguły są one
dość przestronne, mają wydłużony kształt, a prowadzi do nich wąski, ciasny
tunel. Dr David Keating ustalił, że mimo iż groty mają różne rozmiary,
wszystkie charakteryzują się podobną częstotliwością rezonansową. Komory po
prostu wzmacniają odgłosy szybkich uderzeń w bębny, wytwarzając dodatkowy
pogłos i echo. Keating jest przekonany, że groty w kurhanach zostały tak
zaprojektowane, by generowały jeden z fenomenów akustycznych, zwany
rezonansem Helmholza. To dudniący, głuchy dĽwięk, tworzony na przykład przez
dmuchanie strumieniem powietrza w otwór szyjki pustej butelki. Obliczenia
sugerują, że bębnienie w rytmie dwóch uderzeń na sekundę mogło wywoływać już
wspomniany rezonans. Wewnątrz komory grobowej, w zastałym powietrzu i w
obecności śmierci takie efekty potęgowały mistyczne doznania ludzi z epoki
neolitu." (Adam Synowiec w
Stone, 2001)
W podobnym tonie wypowiada się w swojej
książce Stone Age Soundtracks Paul Devereux. (Devereux,
2002 oraz artykuł o
książce)
O innym rodzaju rodzaju wzmocnienia pisze w swoim artykule Kazimierz
Bzowski. Twierdzi, że kręgi wzmacniały energię tachionów - cząstek
elementarnyh mogących poruszać się szybciej niż cząstki światła (fotony).
"Zdaniem fizyków każda cząstka przekraczająca prędkość światła
może się poruszać wstecz w czasie. Tym samym może przenosić w przeszłość
informacje i energię. (...)
Jakaś cywilizacja istniejąca już przed tysiącami lat miała bardzo wysoki
poziom techniki. Za jej sprawą w różnych punktach globu zbudowano te
budowle. Nie jest istotne, do jakich celów miały one wówczas służyć -
ważniejsze jest, że do dziś w ich obrębie pojawiają się fale tachionowe
niosące ze sobą lub pobierające z naszych czasów zasoby informacji.
Pojawienie się tachionów w naszej atmosferze każdorazowo powoduje ich
wytłumienie i w rezultacie - przy spadku częstotliwości - słabe
promieniowanie gamma.
Już wówczas, przed tysiącami lat, budowniczowie kręgów musieli wiedzieć, że
forma kręgu to jakby zwój cewki, a w jej obrębie przepływ energii
(jakiejkolwiek) zostaje wzmocniony."
(pełny tekst: Bzowski, 1998)
Pojawiły się także teorie mówiące, że udział w budowaniu
Stonehenge wzięli Wikingowie, megalit to wrota do świata Podziemi a nawet,
że został wzniesiony na cześć mającego nadejść boga... Elvisa Presley'a.
"... In these
stones is a mystery... and a healing virtue against many ailments... Not a
stone is there that lacketh in virtue of wichcraft..."
Geoffrey of Monmouth Histories of the Kings of Britain
"(...) the
Stonehenge enigma will probably remain for ever."
Homer Sykes Mysterious Britain
"A Stonehenge jest
i pozostanie jeszcze długo olbrzymim znakiem zapytania. Znakiem zapytania
dotyczącym zarówno budowy, jak i zaklętej w niej tajemnicy, związanej z
zaprzeszlą wiedzą i techniką."
Arnold Mostowicz Spór o synów nieba
czyli powtórka z paleoastronautyki, 1994
"Oprócz
niewątpliwego zainteresowania, jakie same przez się wzbudzają te wspaniałe
monumenty, nasuwają one wiele problemów tym, którzy je dostrzegają. Jest
prawdopodobne, że mimo całej uwagi, jaką im poświęcono, nie wyczerpano tych
problemów ani nie rozwiązano ich wszystkich poprawnie."
G.F. Browne On Some Antiquities in the Neighbourhood of
Dunecht House Aberdeenshire, 1921
Bibliografia w dziale
LITERATURA

do góry

Stonehenge - moja
strona © 2000-2011 Krzysztof Kułacki
|
|